Małe zwycięstwo nad sernikiem

Był piątek. Moja ukochana żoneczka upiekła sernik i ugotowała pyszną zupę. Jako że tego dnia dość późno zjadłem śniadanie, zgłodniałem gdzieś dopiero około godziny 16tej.
Poszedłem do kuchni, otworzyłem lodówkę, choć zupa była na kuchence i zobaczyłem sernik. Musicie wiedzieć, że jest to jedno z tych ciast, które wręcz uwielbiam. Pomyślałem, że zjem sobie sernik i będzie wszystko w porządku. Powiedziałem nawet o tym mojej żonie, która trochę oponowała, mówiąc, że wpierw powinienem zjeść zupę. Jednak miałem mały niepokój w moim sercu, dlatego zapytałem Pana Jezusa:
– Panie, czy powinienem zjeść ten sernik?
Odpowiedź była krótka:
Nie.
Możecie się zastanawiać, po co w ogóle pytałem i co złego jest w serniku?
Otóż walczę z moim apetytem, który został źle rozwinięty w moim dzieciństwie. Miałem dostęp do przeróżnych łakoci (mój ojciec wysyłał mi je z USA) i jadłem je w różnych ilościach, bez odmawiania sobie. Duch Święty pokazał mi, kiedy zacząłem na poważnie traktować mój stosunek do Boga, że mój problem z apetytem jest początkiem większości, jeżeli nie wszystkich moich upadków. Dlatego jeżeli poddaję się Bogu, On prosi mnie, abym oddawał mu przeróżne moje słabości, a oferuje w zamian zwycięstwa.
Drugą sprawą było to, że wraz z żoną jesteśmy wegetarianami, a chcielibyśmy posunąć się dalej i stać się weganami. To wszystko na celu posiadania lepszego zdrowia, a przede wszystkim jaśniejszego umysłu, aby Duch Święty, mógł przemówić do nas w każdej chwili (Zob. Dn 1).
Wracając do mojej historii. Wahałem się przez chwilę, zacząłem nawet końcówką noża rysować po serniku, jak go pokroję, ale zdecydowałem, że nie będę sprzeciwiał się Bogu w tym wyborze. W końcu chcę wzrastać, a nie upadać.
Poddałem się Bogu i powiedziałem:
– Panie, wybieram Ciebie. Oddaję Ci ten sernik.
Nalałem sobie zupy. Wziąłem do niej bułeczki, które sam upiekłem i … nie miałem ochoty nawet na ten sernik, a pamiętacie, że go uwielbiam. Bóg uczynił dla mnie ten mały cud.
Możecie powiedzieć: „Co to za zawracanie Bogu głowy takimi sprawami? Co to za zwycięstwo?”
Biblia jednak mówi: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości Pana swego” (Mt 25,21 BW). Wierzę, że te małe zwycięstwa, są jak ćwiczenia na siłowni. Na początku bierzesz małe ciężarki i nimi ćwiczysz, aby później móc wziąć te cięższe i cięższe, aż kiedy nastanie czas olimpiady, zostaniesz zwycięzcą. Dlatego też chcę odnosić zwycięstwa w tych małych sprawach, a w szczególności nad sobą i swoimi słabościami. I chcę to robić w sile i mocy mojego Pana i Zbawiciela – Jezusa Chrystusa, bo On obiecał: „Nie bój się, bom Ja z tobą, nie lękaj się, bom Ja Bogiem twoim! Wzmocnię cię, a dam ci pomoc, podeprę cię prawicą sprawiedliwości swojej” (Iz 41,10 BW) oraz „Więcej wart jest cierpliwy niż bohater, a ten, kto opanowuje siebie samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta” (Prz 16,32).

Niewiara – Nasza największa słabość

Zaprawdę powiadam wam: Jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego (Mt 18,3 UBG).

Miałem ciężki czas z tym tekstem biblijnym. Nie jestem dzieckiem! Jestem dorosły, a dorośli sami dbają o siebie! Tak zostałem wychowany. Dobra niemiecka krew. Jednak ten tekst mówi, że droga do królestwa niebieskiego prowadzi przez proste zaufanie i zależność jak u dziecka!
Czy chcesz mi powiedzieć, że w moim duchowym chodzeniu z Bogiem, muszę stać się jak trzyletnie dziecko? Obecnie posiadam sześcioro wnucząt, czterech chłopców i dwie dziewczynki. Dla czwórki z nich, którzy są wystarczająco duzi, jednym z ich ulubionych filmów jest: „Życie na krawędzi”. Jest to film z mojego wspinania się na górę, gdzie staję na skraju góry, popycham i powalam duże drzewo. Najstarszy wnuk zaczął biegać po całym mieście, próbując powalić drzewa☺. Po obejrzeniu tego filmu, zaczęli sądzić, że mogę zrobić wszystko.
Kiedy miałem przywilej pracować z tymi dziećmi, bawić się z nimi, opiekować się nimi, one nigdy nie pomyślały lub wątpiły, że będę mógł zatroszczyć się o ich potrzeby, kiedy jakieś powstaną. Nigdy nie zapytały mnie czy mam prawo jazdy, jak też czy wiem jak dojść do sklepu. Nigdy nie dociekały, czy jestem w stanie zapłacić za posiłek, benzynę czy odwieźć je na czas do domu. Kiedy upadły i zostały zranione, instynktownie wiedziały, że zatroszczę się o nie. Nigdy nie pytały czy jedzenie będzie na stole, czy elektryczność będzie zapłacona i czy będzie dla nich przygotowane ciepłe łóżko na noc. One po prostu WIEDZIAŁY. Bez wątpliwości, bez niepokoju i bez niewiary. To jest wiara trzyletniego dziecka.
Nie mam absolutnie żadnego problemu w wierzeniu Bożemu Słowu albo w fakt, że Bóg mógłby coś zrobić. Jednak przekonanie trzyletniego dziecka nie tylko wierzy, że Bóg mógłby coś zrobić, ono wie, że Bóg to zrobi. To jest ogromna różnica. Jako dorośli, pozwalamy, aby wątpliwości, zmartwienia, niepokój i niewiara weszły w sprawy naszego życia. Szatan cały czas szuka możliwości, aby nacisnąć te przyciski. Mówi: „Jesteś zbyt wielkim grzesznikiem dla Boga, aby ci pomógł. Zasługujesz, aby być ukaranym. Nie jesteś godzien Bożej pomocy. Tak, Bóg może, ale czy zrobi to dla ciebie? Bóg jest zbyt zajęty ważnymi sprawami, aby się tobą przejmować”. Tak, Biblia mówi, że On kocha nas i umarł za nas, ale ty czujesz się w tym wyjątkiem. Coś złego wydarzyło ci się w przeszłości i teraz uważasz, że nie możesz Mu zaufać. I tak to leci. Wskaż swój ulubiony dołek. Wszystkie one powodują niewiarę w Boga, ale Jego Słowo mówi: „według waszej wiary niech się wam stanie” (Mt 9,29).
Niewiara powstrzymywała Izraelitów, aby wędrowali po pustyni przez 40 lat, podczas gdy mogli być w Ziemi Obiecanej w zaledwie jedenaście dni (Pwt 1,2). Czy nasza niewiara również stoi za naszą tułaczką? Z pewnością powiemy, że wyszliśmy ze świata i chwała za to Bogu! Jednak czy weszliśmy do Ziemi Obiecanej? Ustanowiony przez Boga kościół wyszedł z Egiptu, ale nie wszedł do Ziemi Obiecanej, ze względu na niewiarę (Hbr 3,19). Jak wielu z nas ugrzęzło ze względu na niewiarę?
W moim 63 letnim życiu, miałem swój sprawiedliwy udział w problemach i doświadczeniach, zranieniu i cierpieniu, bólu i stresie. Pewnego poranka, zanim wzeszło słońce, byłem na jednym z moich porannych biegów. Księżyc jasno świecił, a gwiazdy były w całej swojej chwale. Zatrzymałem się i spojrzałem w górę w niebo, kiedy Bóg natchnął moje myśli następującym pytaniem:
Jim, czy martwisz się, że któraś ze wszystkie planety we wszechświecie, gwiazdy lub galaktyki zejdą ze swoich orbit? Czy modlisz się do Mnie, abym utrzymywał je na swoim miejscu, bojąc się, że mogłyby uderzyć w ziemię?
Opowiedziałem:
– Oczywiście, że nie, Panie. To byłoby głupie. Całkowicie Ci ufam, że będziesz prowadził wszechświat i wszystkie galaktyki i będziesz utrzymywał je w doskonałym porządku.
Wtedy Bóg natchnął mój umysł:
– Czy zaufasz Mi, Jim, i będziesz we Mnie odpoczywał, abym kontrolował twoją hemisferę i powstrzymywał wszystkie galaktyki, gwiazdy i planety, aby się z tobą nie zderzyły?
Auć, to było prawdziwe wyzwanie dla mojej niewiary i mojego całkowitego zaufania Bogu, szczególnie w moich obecnych okolicznościach! Bóg prosił mnie, abym odpoczął w Nim, tak jak trzyletnie dziecko odpoczywa przy swoich rodzicach, we wszystkim. Widzicie, Bóg naszego wszechświata zawsze ma ostatnie słowo do powiedzenia i ma całkowitą kontrolę nad wszystkim, co dzieje się w naszym wszechświecie.
Panie, pomóż naszemu niedowiarstwu!
Panie, abyśmy mogli bardziej Ci ufać!
Panie, obyśmy zawsze odpoczywali w Tobie, pośród naszych wszystkich doświadczeń!
Wtedy Pan przypomniał mi ten mały prosty tekst: „Według waszej wiary niech się wam stanie” (Mt 9,29).
Odkrywam, że moja wędrówka po pustyni, może być skrócona, lub wydłużona zgodnie z moją wiarą, lub niewiarą. Nie musi to trwać 40 lat, może to być krótkie jak 11 dni. Przez ćwiczenie naszej wiary, tak jak zrobili to Jozue i Kaleb, nawet jeżeli jesteśmy jak koniki polne w porównaniu do naszych wrogów, którym stawiamy czoła, nasz Bóg NIE jest konikiem polnym. On jest Bogiem naszego wszechświata! Czy zaufamy Mu i będziemy podążać za Bożym prowadzeniem i Bożym Duchem dla nas w tym momencie?
Dobrym testem, jaki możemy zaaplikować, dla naszego obecnego chrześcijańskiego doświadczenia jest: „Czy jestem niespokojny?”. Jeżeli tak, to jest to niewiara! Jeżeli odpoczywamy, to jest to wiara i zaufanie. Pomyślcie ze mną, jeśli zechcecie, o Danielu tej nocy, zanim został wtrącony do lwiej jamy. Czy obgryzał swoje paznokcie, czy ufał Bogu wszechświata? A co Szadrachem, Meszachem i Abed–Negem? Kiedy mieli zostać wrzuceni do rozpalonego pieca, to odpoczywali, czy byli niespokojni?
Nie jest Bożą wolą, aby ktokolwiek z nas wędrował po pustyni przez 40 lat. Pragnie On prowadzić każdego z nas prosto do Ziemi Obiecanej i utwierdzić nas w niej. Niestety nasze wątpliwości i nasza niewiara, wraz z naszą samowystarczalnością, zarozumiałością i duchową pychą mogą nas odłączyć od naszego Boga i pójdziemy do bitwy tak jak Izrael – bez Boga i mizernie polegniemy, a następnie będziemy winić Boga!
Odłóżmy naszą wątpliwość, nasze niezdecydowanie i naszą niewiarę. A w zamian ze śmiałością, jak trzyletnie dziecko, niezłomnie odpocznijmy w Jego kochającej trosce. Kiedy szatan sugeruje wątpliwości, wtedy niezachwianie spójrzmy na Golgotę i odrzućmy wszelki brak zaufania w Jego wszechmocną miłość i odpocznijmy pod okiem naszego Ojca. Niech Bóg będzie Naszym Władcą!
Obyśmy nie spoczywali zaledwie na teoretycznym poznaniu prawdy, ale zdobądźmy zwycięstwo pośród naszych doświadczeń, aby wszyscy mogli być świadkami mocy naszego Boga w naszych obecnych okolicznościach. Wybierając, aby wierzyć Bogu, obyśmy wszyscy stali się ślepi na życie w strachu, niepokoju i niewierze.

Bóg – Nasz Władca
Jim i Sally

Artykuł ten jest e–mailem wysłanym do subskrybentów ELM. Jeżeli chcesz się zapisać wejdź tutaj.

Autor: Jim i Sally Hohnberger
Tłumaczenie: Artur Szymczak

Artykuł pochodzi z:
Empowered Living Ministries www.EmpoweredLivingMinistries.org
e–mail: office@EmpoweredLivingMinistries.org
telefon: +1 970–615–0046

Oczekując na Boga – cierpliwie

Poddaj się Panu, a oczekuj Go. (Ps 37,7).

Pozdrowienia!

Muszę być z wami szczery. Odkąd byłem małym chłopcem, nienawidziłem oczekiwania. Musiałem czekać, aby otrzymać rower dla dużych chłopców, czekać, aby zostać zuchem, czekać, aby zostać harcerzem, czekać, aż będę wystarczająco duży, aby doręczać gazety, czekać, aż będę miał 16 lat, aby móc prowadzić samochód, czekać, aż będzie czas na randkowanie, ślub, głosowanie, aby posiadać własny biznes. Czekać–Czekać–CZEKAĆ!
Teraz kiedy stałem się chrześcijaninem, czekam na Boga. Tak jak Piotr, jestem gotowy teraz, dzisiaj! Jednak czy jesteśmy gotowi? Jeżeli prawda została naprawdę poznana, to wierzę, że to Bóg czeka na nas.
Wielu z nas próbuje robić coś, co przyspieszy sprawy. Szukamy szybszych i łatwiejszych sposobów, aby osiągnąć cel, ponieważ po prostu nie chcemy mieć do czynienia z prawdziwym przygotowaniem, na które czeka Bóg. Jednym z pewniejszych sposobów, aby poznać czy działamy w ciele, jest sprawdzenie czy jesteście sfrustrowani przez większość czasu.
Musimy zmienić nasz sposób myślenia. Musimy zaplanować czekanie. Musimy oczekiwać, że nasze pragnienia, plany i modlitwy mogą potrwać dłużej i będą kosztować nas więcej niż kiedykolwiek sądziliśmy. Musimy nastawić nasze myślenie na to, że Bóg jest bardziej zainteresowany rozwojem naszego charakteru niż naszymi specjalnymi prośbami. Nasz Bóg czeka, aby stać się naszym ŻYCIEM i naszą RADOŚCIĄ!
To nie brzmi skomplikowanie, ale my czynimy to takim. Dlaczego? Ponieważ, zamiast pozwolić, aby Bóg był naszym prawdziwym życiem i radością, pozwalamy wkraść się zręcznym podróbkom stać się substytutem, który wypiera Boga i zawiesza z Nim komunikację. Substytuty takie jak skupianie się na naszych kościołach i pracy dla kościoła zamiast dla Niego. Promowanie naszych doktryn i naszą wyjątkową teologię bez Niego jako centrum. Pozwalanie, aby nasza ewangelizacja i zdobywanie ludzi z zewnątrz (ang. outreach) były ważniejsze od zdobywania siebie nawzajem (ang. in reach). Pozwalamy nawet, aby światowe rzeczy miały wyższy priorytet niż nasza jedność z Bogiem. Nasze domy, nasze życie społeczne, nasze biznesy i praca, nasza rekreacja i rozrywka – wszystkie te różnorodne dywersje tworzą scenariusz, w którym prawdziwy Boży program dla nas zostaje ZABLOKOWANY. On chce chodzić z nami ramię–w–ramię. A teraz chce zdobyć naszą uwagę.
Łukasz mówi: „Przez swoją cierpliwość zyskajcie wasze dusze” (Łk 21,19 UBG). Ponieważ Bóg nie od razu lub jak tylko sobie tego zażyczymy, spełnia nasze prośby, ale daje nam boską możliwość, abyśmy stali się zniecierpliwieni lub abyśmy dopytywali Boga o powód w opóźnieniu. To w tym „Oczekiwaniu na Boga”, rozmawianiu z Nim, nasze oczy zostają otwarte na Jego mądrość i niepodległą wolę dla nas. Mając nadzieję, że dostrzeżemy, że im prędzej i pełniej poddamy się Jego programowi dla naszego życia, tym pewniej Jego zamierzone błogosławieństwo przyjdzie na nas.
To oczekiwanie ma na celu nauczyć nas całkowitego polegania na wspaniałej Bożej pracy i sprawić, abyśmy w tej cierpliwości umieścili się w Jego woli dla naszego życia, pod Jego kierownictwem. W międzyczasie, Bóg toleruje naszą powolność i długo nas znosi. Dlatego Jakub mówi: „wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego” (Jk 1,4 BW).
To pozwalanie, aby: „wytrwałość (…) prowadziła do dzieła doskonałego” wymaga wiary, odwagi, zaufania, odpoczynku, przekonania, posłuszeństwa, poddania i zależności. Wszystkie te elementy skondensowane są w jednym słowie: „OCZEKIWANIU na Boga”. Ponieważ tak niewielu z nas odnalazło Boga jako prawdziwe ŻYCIE i Radość, dlatego znajdujemy się w oczekiwaniu. Czekanie podczas rozwoju naszej zbawczej wiary, żywego aktywnego zaufania, Bożego odpoczynku i doskonałego przyzwolenia – jest tym, czym naprawdę jest nasze oczekiwanie. Jest tym, do czego Bóg chce, abyśmy się nastroili. To dlatego większość z nas wydaje się ćwiczyć święte oczekiwanie.
Nie czuj się źle. Mojżesz czekał 40 lat, Dawid jakieś 16 lat, Józef, jak wierzę, czekał 13 lat. A co powiemy o biednym Abrahamie? Mówiąc o oczekiwaniu, miał on 100 lat, nim spełniła się obietnica posiadania dziecka. Bóg wplatał ten sam złoty wątek w życia tych wszystkich mężczyzn. Bóg i tylko Bóg musiał stać się ich ŻYCIEM i RADOŚCIĄ! Wszyscy mieli przyszłość, ale Bóg miał plan. Każdy musiał czekać w oczekiwaniu, w nadziei, nie biorąc spraw we własne ręce. Tak samo jest z tobą i ze mną. Każdy z nas ma przyszłość, ale Bóg ma nasze plany. „Przetoż ja na Pana patrzyć będę, OCZEKIWAĆ będę Boga zbawienia mego; Bóg mój wysłucha mię” (Mich 7,7 BG). Bóg słyszy nas i próbuje powiedzieć nam, abyśmy żyli w całkowitym poleganiu na Nim. Czy jesteśmy chętni przejść przez ten proces??? Tak, to potrwa znacznie dłużej niż nam się podoba. Jednak kiedy wejdziemy na pokład z Jego prawdziwym programem, wtedy „Ja, Pan, w stosownym czasie, rychło tego dokonam” (Iz 60,22).
Ojcze, ucz nas wszystkich, jak mamy czekać. My wszyscy potrzebujemy boskiej nauki i wskazówek z Twojego Słowa i od Twojego Ducha Świętego dla naszego życia. Niech w codziennym, wspólnym kursie życia spoglądamy na Ciebie, abyś uczył nas, jak mamy iść. Obyśmy czekali na Twoje instrukcje. Niech ukształtuje się w nas nawyk spoglądania w górę, przez cały dzień. Abyśmy oddali Bogu Jego chwałę przez odpoczywanie tylko w Nim, przez pełne zaufanie Jemu, przez czekanie na Niego. To oddaje mu chwałę. Stawia go jako Boga na tronie naszego serca, aby wykonał Swoją pracę w nas i przez nas. To poddaje całkowicie nasze „kierowanie” w Jego ręce. To pozwala Bogu być naszym Bogiem.

Nasze dusze oczekują jedynie na Boga,
Jim i Sally.

Artykuł ten jest e–mailem wysłanym do subskrybentów ELM. Jeżeli chcesz się zapisać wejdź tutaj.

Autor: Jim i Sally Hohnberger
Tłumaczenie: Artur Szymczak

Artykuł pochodzi z:
Empowered Living Ministries www.EmpoweredLivingMinistries.org
e–mail: office@EmpoweredLivingMinistries.org
telefon: +1 970–615–0046

Okresy życia

Wszystko ma swój czas i każda sprawa pod niebem ma swoją porę (Koh 3,1 BW).
Pozdrowienia!

Pewni drodzy nam przyjaciele wysłali nam wspaniałą historię. Jest ona tak bardzo zachęcająca i prawdziwa, że postanowiliśmy się nią podzielić z tobą.

Okresy życia
autor: B. J. Morbitzer
Byłe pewien człowiek, który miał czterech synów.
Chciał nauczyć swoich synów,
aby nie osądzali spraw zbyt szybko.
Tak więc wysłał każdego z nich, po kolei na poszukiwania,
aby odnaleźli i przyjrzeli się gruszy,
która była bardzo daleko.

Pierwszy syn wyszedł zimą,
drugi wyszedł na wiosnę,
trzeci w lecie,
a najmłodszy syn jesienią.

Kiedy każdy z nich wyszedł i powrócił,
wezwał ich razem,
aby opisali, co widzieli.

Pierwszy syn powiedział, że drzewo było brzydkie, pogięte i poskręcane.
Drugi syn powiedział, że było pokryte pąkami i było pełne obietnic.
Trzeci syn się nie zgodził. Powiedział, że było obciążone kwiatami, które pachniały
tak słodko i wyglądały tak pięknie,
że było ono najbardziej wdzięczną rzeczą, jaką kiedykolwiek widział.
Ostatni syn nie zgodził się z nimi wszystkimi. Powiedział, że było dojrzałe,
ze zwisającymi owocami pełnymi życia i spełnienia.

Wtedy człowiek ten wyjaśnił swoim synom,
że wszyscy mieli rację, ponieważ widzieli
jedynie jeden z okresów w życiu drzewa.

Powiedział im, że nie mogą sądzić drzewa,
czy osoby, poprzez tylko jeden okres.
I że istotą tego, kim są
oraz przyjemność, radość i miłość,
które przychodzą z tego życia,
mogą jedynie być zmierzone na końcu,
kiedy skończą się wszystkie okresy.

Kiedy poddasz się, kiedy jest zima,
wtedy ominie cię obietnica twojej wiosny,
piękno twojego lata i wypełnienie twojej jesieni.

Niech ból jednego okresu nie niszczy radości całej reszty.

Wytrwaj przez przejściowe trudności.
A lepsze czasy z pewnością przyjdą na czas.

Bóg ci błogosławi i ma cię w Swej opiece przez wszystkie okresy twojego życia.

Artykuł ten jest e–mailem wysłanym do subskrybentów ELM. Jeżeli chcesz się zapisać wejdź tutaj.

Autor: Jim i Sally Hohnberger
Tłumaczenie: Artur Szymczak

Artykuł pochodzi z:
Empowered Living Ministries www.EmpoweredLivingMinistries.org
e–mail: office@EmpoweredLivingMinistries.org
telefon: +1 970–615–0046

Wstrząsy emocjonalne

Odrzucając wyobrażenia … które wynoszą się przeciwko poznaniu Boga i ujarzmiając każdą myśl do posłuszeństwa Chrystusowi (2 Kor 10,5 KJV).
Pozdrowienia!

Tragedie uderzają – to morze być choroba, rodzinne lub osobiste relacje, problemy w małżeństwie, problemy w interesach, problemy finansowe. Tym z nas, którzy przechodzą przez takie doświadczenia, może się wydawać, jakbyśmy byli w piecu. Sprawy rozpalają się i tak bardzo się zmagamy, że nie wiemy co robić. Nasza wyobraźnia i emocje okradają nas z naszego wewnętrznego życia.
Strach jest zazwyczaj pierwszą emocją, która w nas uderza. Strach nie ma sobie równych w tworzeniu zamętu w naszym życiu. Dlaczego? Ponieważ strach ma moc do dręczenia – zazwyczaj, kiedy otrzymujesz wielorakie złe wieści – może być przerażający.
Lęk również może cię torturować i okradać cię z twojej radości. Zaczynasz martwić się, co stanie się jutro, w przyszłym tygodniu, w przyszłym miesiącu. Lęk kradnie twoje myśli i twoje dzisiaj. Im bardziej się lękasz o jutro, tym bardziej tracisz dzisiaj.
Również napotkałem rozpacz. Kiedy ta przypełźnie, wtedy wiesz, że diabeł naprawdę zajął się twoim przypadkiem. Mówi ci, że Bóg karze cię za coś. Jesteś zbyt wielkim grzesznikiem dla dostarczanej przez Niego łaski. Sprawy nigdy się nie poprawią. Nie ma nadziei dla jutra. On (Bóg) opuścił cię.
My wszyscy zmagamy się z tymi myślami i emocjami w różnych etapach naszego życia. Jakub 4,7 mówi: „Poddajcie się więc Bogu, przeciwstawcie się diabłu (w Jego mocy), a ucieknie od was”. Innymi słowy, musimy zmienić kanał. Musimy ściągnąć nasz wzrok z naszych okoliczności i skierować je na Boży punkt widzenia. On jest większy niż to wszystko. On może przeprowadzić nas przez to wszystko. Ogień musi tylko wypalić śmieci z naszego charakteru – nie musi nas pochłonąć. Po prostu musimy odrzucić wpływ każdego innego głosu, oprócz Bożego.
Psalm 62,6–7.

Wciąż spoglądający wzwyż,
Jim i Sally

Artykuł ten jest e–mailem wysłanym do subskrybentów ELM. Jeżeli chcesz się zapisać wejdź tutaj.

Autor: Jim i Sally Hohnberger
Tłumaczenie: Artur Szymczak

Artykuł pochodzi z:
Empowered Living Ministries www.EmpoweredLivingMinistries.org
e–mail: office@EmpoweredLivingMinistries.org
telefon: +1 970–615–0046

Odpoczynek – czy należy on do ciebie?

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam DAM odpoczynek. Weźcie na siebie MOJE JARZMO i UCZCIE SIĘ ode Mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ODPOCZYNEK dla waszych dusz” (Mt 11,28–29 UBG).
Pozdrowienia!

Prawdziwy ODPOCZYNEK, czy pragniecie go? Czy posiadacie go? Czy się wam wymyka? Czy jest on jak para, w jednym momencie go macie, a w drugim już go nie ma?
W dzisiejszych czasach wszyscy wydają się być obciążeni troską i smutkiem, zakłopotaniem i niepokojem. Pastorzy i politycy, chrześcijańscy przywódcy i ikony sportu, starsi zboru i światowe sławy, większość okazuje znaki bycia zmęczonymi i obciążonymi. Wspólną usilną prośbą wielu z nich jest: „Potrzebujemy odpocząć, we wszystkim straciliśmy naszą efektywność. Jesteśmy na końcu naszych lin i nic więcej nie pozostało. Prosimy, prosimy, prosimy, potrzebujemy ODPOCZĄĆ!”
Bóg obiecał WSZYSTKIM, że wskaże sposób jak wyplątać się ze wszystkiego, co zakłóca, irytuje i niszczy nasze życie. On obiecał: „DAM CI ODPOCZYNEK”. Bóg jest w stanie dostarczyć to co obiecuje. Obietnica jest pewna, gdy spełnione są warunki. Świat również obiecuje wam odpoczynek, ale możecie go jedynie znaleźć, leżąc w hamaku na wyspie południowego Pacyfiku, popijając napój z lodem. Jednak to nie jest Prawdziwym Odpoczynkiem. Ponieważ, kiedy wracacie do domu, ponownie stawiacie czoła tym samym próbom, bólowi, stresowi i ciężarowi grzechu. Nie, prawdziwy odpoczynek nie jest w ucieczce od rzeczywistości. Nie można go znaleźć w wyjeździe do Disneylandu, na oceaniczny rejs, czy wyjeździe do egzotycznego mieszkania na oceanie lub w górach.
Bóg zaprasza WSZYSTKICH, aby odnaleźli ODPOCZYNEK w NIM! „W doskonałym przyzwoleniu jest doskonały odpoczynek” (Życie Jezusa, Rozdział 34 – przekład własny). Odpoczynek, który oferuje Chrystus, jest zależny od duchowych warunków. Te warunki są tymi, które są dostępne do spełnienia dla absolutnie każdego na tej planecie.
Pierwszym warunkiem, jest to, że musimy wziąć Chrystusa za Jego Słowo. Mówi On: „Przyjdźcie do Mnie … a Ja wam dam odpoczynek” (Mt 11,28 UBG). Jednak wpierw musimy wyjść, aby móc naprawdę wejść. Izrael wyszedł z Egiptu, ale nie wszedł do Ziemi Obiecanej. Nie, wędrowali przez 40 lat. Trzymali się starych dróg i żyli życiem niewiary. Dlatego też nie mogli wejść. Czy to mówi o nas? Co teraz mówi nam nasze sumienie? Czy szepcze ono, tak bardzo cicho, o tych sferach w naszym prywatnym życiu, na których się opieramy??? Bądźmy teraz szczerzy. Czy wciąż jednym ramieniem obejmujemy świat, podczas gdy drugim obejmujemy Kalwarię? Czyż Biblia nie mówi z pewnością, że: „Człowiek umysłu dwoistego jest niestały we wszystkich swoich drogach”? (Jk 1,8 UBG)
A co z tym jak postrzegamy i traktujemy tych, którzy się z nami nie zgadzają? Czy jest możliwe odnaleźć ODPOCZYNEK w Jezusie, kiedy traktujemy tych, których On kocha, z pogardą i mścimy się na nich? W „przyjdźcie do Mnie” jest poddanie wszystkich znanych nam wyborów Jemu i całego naszego życia Jego nakazom. Następnie odrzucenie wpływu jakikolwiek innego głosu niż Boga i Jego Świętego Słowa na nasze życie.
Czy to mówi o tobie? Czy to mówi o mnie? Tak może być! „W doskonałym przyzwoleniu JEST doskonały odpoczynek”. Przyzwolenie jest WIELKIM słowem. Oznacza ono całkowite i kompletne poddanie się woli Boga we wszystkich sprawach. Oznacza to odpoczywanie w Nim bez sprzeciwu i niezadowolenia. Oznacza to, że codziennie poddajemy się Jego Słowu i prowadzeniu Jego Ducha Świętego. To oznacza, że wszystko z Nim konsultujemy. Oznacza to, że nie wychodzimy przed Boga i nie wytwarzamy Ismaela, ponieważ Boże wyczucie czasu jest inne niż nasze. Jeżeli wejdziemy w takie życie niezależności od Niego, wtedy: „oblicze Moje pójdzie przed tobą, a dam ci odpocznienie” (Wj 33,14 BG). Jego oblicze, to Jego łaska. On może i chce dać moc tobie i mnie, aby żyć życiem ODPOCZNIENIA w Nim. Spełnione warunków to zezwolenie na obietnice!
Po drugie, Bóg deklaruje: „Temu, którego umysł jest STAŁY, zachowujesz pokój, pokój mówię; bo Tobie ZAUFAŁ” (Iz 26,3 BW). Nasze życia mogą wydawać się poplątane; ale kiedy codziennie i szczerze poddamy się mądremu działającemu Mistrzowi, wtedy On będzie działał poza sceną. Kiedy będzie to czynił, musimy mocno i zdecydowanie utrzymywać nasz umysł, nasze codzienne plany, pomysły, aktywności, jak również nasze myśli, uczucia i emocje skupione na Chrystusie i Jego świętych zasadach. Nie w naszej własnej mocy i sile woli, ale poprzez codzienne współpracowanie z Jego nieustającą łaską. Zaprawdę „źródłem niepokoju człowieka jest egoizm” (Życie Jezusa, Rozdział 34). Nasze sposoby życia muszą być ukryte w nowym skoncentrowanym życiu „na Jezusie Chrystusie naszym Panu”. Dla większości będzie to przerażające. Dlaczego? „Ponieważ (my) BOJĄ SIĘ w pełni i całkowicie POWIERZYĆ się Bogu. Nie poddają Mu się całkowicie, ponieważ obawiają się konsekwencji, jakie takie poddanie się mogłoby spowodować. Dopóki nie uczynią tego poddania, nie odnajdą pokoju” (Życie Jezusa, Rozdział 34 – przekład własny).
Po trzecie: „Uczcie się ode Mnie”. Tym właśnie jest całe życie. Uczeniem się Bożych dróg ponad moimi. Jest to uczenie się: „miłowania Pana, swego Boga, całym swym sercem, całą swą duszą i całym swym umysłem”. Oraz: „miłowania swego bliźniego jak samego siebie” (Mt 22,37–39 UBG). Kochanie kochającego Boga nie jest dla większości z nas tak trudne. Jednak kochanie tych, którzy nas dręczą… to wymaga codziennego załadunku pełnej góry łaski. To dlatego jesteśmy napominani, aby wziąć na siebie „JARZMO” z Chrystusem. To niebiańskie połączenie pozwala nam, poprzez Jego łaskę, uporządkować nasze życia, nasze myśli i nasze emocje. „Weźcie na siebie Moje jarzmo i UCZCIE SIĘ ode Mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a ZNAJDZIECIE ODPOCZYNEK dla waszych dusz” (Mt 11,29 UBG).
Tutaj to macie! Wejście … Przyzwolenie … Pozostanie … Koncentracja … Uczenie się ode Mnie … Wzięcie jarzma … a znajdziecie ODPOCZYNEK!

Odpoczywający w Nim,
Jim i Sally

Artykuł ten jest e–mailem wysłanym do subskrybentów ELM. Jeżeli chcesz się zapisać wejdź tutaj.

Autor: Jim i Sally Hohnberger
Tłumaczenie: Artur Szymczak

Artykuł pochodzi z:
Empowered Living Ministries www.EmpoweredLivingMinistries.org
e–mail: office@EmpoweredLivingMinistries.org
telefon: +1 970–615–0046

Cyrk Motyli

Staczaj dobrą walkę wiary, uchwyćcie się życia wiecznego, do którego też zostaliście powołany i o którym złożyliście dobre wyznanie wobec wielu świadków. (1Tym 6,12 UBG)

Oglądałem ostatnio dość interesujący, krótki film – Cyrk Motyli, w którym występuje jako główny bohater Nick Vujicic.
Film przedstawia cyrkowców, którzy jak to cyrkowcy robią przedstawienia. Jest też na początku filmu scena, w której cyrkowcy przyjeżdżają do innego cyrku, aby zobaczyć ich atrakcje.
Widzą tam Willa, człowieka „jeśli w ogóle można go tak nazwać”, od którego „odwrócił się sam Bóg”. Jest to człowiek, który nie posiada kończyn. Właściciel cyrku motyli – Mendez, widzi w Willu kogoś pięknego, ale ten pluje mu prosto w twarz. W tym momencie przypomina mi się tekst: „Lecz Bóg okazuje nam swoją miłość przez to, że gdy jeszcze byliśmy grzesznikami”, kiedy pluliśmy Mu w twarz, kiedy odrzucaliśmy Jego zaproszenie, „Chrystus za nas umarł” (Rz 5,8).
Bóg, tak jak Mendez widzi w nas to, kim możemy się dzięki Niemu stać, a nie to, kim jesteśmy teraz. Nie czekał, aż będziemy doskonali i będziemy gotowi, aby uwielbić Go jako naszego Zbawiciela. Oczekiwał i nadal oczekuje naszego zaufania i poddania się Mu, bo wszyscy jesteśmy jak gąsienice, które są tłuste, brzydkie i tylko jedzą – prowadzimy grzeszne, konsumpcyjne życie. Jednak Bóg ma dla nas cel – stać się motylami. Dlatego wyciąga On do nas swoją dłoń, oferuje Swoje zbawienie, Swoją moc, Swoje królestwo, a my odrzucamy to raz za razem. W końcu bycie gąsienicą jest wszystkim, co znamy.
Jednak w pewnym momencie naszego życia, Duchowi Świętemu udaje się dotrzeć do naszego kamiennego serca i przekonuje nas do przemyślenia oferty.
W filmie Will jest wyśmiany przez swojego „kolegę z pracy”, że odrzucił samego Mendeza, co powoduje, że Will postanawia dołączyć do cyrku motyli.
I tak i my również akceptujemy Boże wezwanie do naszego serca, skłaniamy się ku naukom Biblii, zmieniamy nasze zachowanie, nasz sposób mówienia, ubierania, nasz język nie rzuca na lewo i prawo przekleństw, ale nasze życie zamiast lepszym, staje się gorszym niż, gdy byliśmy w świecie!
Przychodzi ból od najbliższych, którzy nas nie rozumieją. Nasi współwyznawcy nie zgadzają się z nami, pojawiają się plotki na nasz temat. A miało być tak pięknie!
Nie zauważamy, że jedną z nauk Pisma Świętego jest: „Tak jest, wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą” (2Tm 3,12 BW), „jeśli ktoś chce pójść za mną, niech się wyprze samego siebie, weźmie swój krzyż i idzie za mną” (Mt 16,24; Mk 8,34; Łk 9,23 UBG) i abyśmy codziennie umierali (zob. 1Kor 15,31).
Tak więc stajemy się kokonem. Jesteśmy pogrzebani wraz z Chrystusem poprzez chrzest (Rz 6,4). Umieramy dla naszego ego, dla świata, dla wszystkiego, co miało dla nas wartość większą niż sam Bóg i co sprawiało nam przyjemność (zob. Kol 2,20). Już nie jemy naszych przepysznych liści!
Wtedy przychodzi do nas szatan i mówi nam, jak beznadziejnie wyglądamy, że nawet już nie możemy sami się poruszać, tylko jesteśmy w ciemności, która nas pochłonie i pozwala nam się zamknąć w okropnej przepaści (zob. Ps 40,2). Mówi nam, że taki już jest nasz koniec – pozostać kokonem.
I tak może się stać. Możemy pozostać kokonem, umrzeć jak płód w łonie matki (1Kor 15,8), bo w końcu Pismo mówi nam: „Według waszej wiary niech się wam stanie” (Mt 9,29 UBG) oraz „bo jak myśli w sercu swoim, takim jest” (Prz 23,7 NKJV – tłumaczenie własne). Tak samo w filmie Mendeza przychodzi do Willa, który podziwia wspaniałe wyczyny cyrkowców i mówi mu o tym, jak są wspaniali, po czym obraca się do Willa i dodaje: „Ale ty? Przeklęty od urodzenia! Człowiek, jeśli w ogóle można cię tak nazwać, który zraził do siebie samego Boga…” A gdy Will protestuje i pyta go, dlaczego to mówi, on odpowiada: „Bo w to wierzysz”.
Następnie Mendez dodaje: „Gdybyś tylko mógł dostrzec piękno, które może powstać z popiołów…” i opowiada historię każdego z cyrkowców – ich ciemną przeszłość, jak z tego, czym pogardzał świat, powstali do chwały. I to robi Bóg. Dał nam Swoje Słowo, w którym mamy przykłady ludzi, którzy odnieśli zwycięstwo. Mamy Jezusa, o którym Ap 3,21 mówi: „i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z Moim Ojcem na Jego tronie”. Jezus Chrystus, „który zamiast doznać należytej Mu radości, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i usiadł na prawicy tronu Bożego” (Hbr. 12,2 BW). Widzicie to? „Który zamiast doznać należytej Mu radości” przyszedł, aby dać mi przykład jak mamy żyć i że jest to możliwe. Stał się moim przykładem, dlatego Pismo mówi, abyśmy na Niego patrzyli (zob. Hbr. 12,2) i „kto mówi, że w Nim trwa, powinien sam postępować tak, jak On postępował” (1J 2,6 UBG).
Ale jeżeli jest nam mało, to możemy spojrzeć na przykłady ludzi, którzy, pomimo że zgrzeszyli, zostali wyciągnięci przez Boga na prostą. Mojżesz, który był mordercą. Eliasz, którzy życzył sobie śmierci i bał się królowej Izraela. Gdzie oni teraz są? Czy Biblia nie mówi, że są w niebie? Czyż nie stali się motylami i odlecieli z tego świata?
Tak więc prosimy Boga, aby wyciągnął nas z tego kokona, abyśmy mogli być motylami, jakim stał się Jezus, ale prosimy, i prosimy i Bóg nie wysłuchuje. I nie wysłucha, tak samo, jak nie wyciąga motyla z kokonu, ale pokazuje mu jego cel, dla którego został stworzony i pozwala mu męczyć się przy wychodzeniu z niego, ale daje mu On do tego siłę. Dlaczego?! Ponieważ motyl tego potrzebuje! Gdybyśmy wyciągnęli tego biednego motyla z jego kokonu, to zabralibyśmy mu jego doświadczenie, które ma na celu wzmocnić go, aby miał siłę latać i żyć celem, do którego powołał go Bóg – oddawać chwałę swojemu Stworzycielowi.
W filmie, Will chciał przejść przez rzekę, ale nie było nikogo, kto by mu pomógł. Wszyscy go ignorowali. To było jego zadanie. Dlatego nie dziw się, jeżeli Bóg prosi cię, abyś wyszedł ze swojego kokona – tego komfortowego, wygodnego miejsca – i abyś odkrył, co jest twoim celem, do czego powołuje cię Bóg i abyś wypełnił misję, do jakiej zostałeś stworzony. Bóg nie stworzył nas, abyśmy byli tylko gąsienicami. On stworzył nas, abyśmy byli pięknymi motylami i machając skrzydełkami, oddawali Mu chwałę. Ale nie było w tym egoizmu, bo stworzył nas dla Swojego Syna, którego ukochał ponad wszystko.
Tak więc, jak te gąsienice i my, nie możemy pominąć tego etapu w naszej wędrówce. Szatan wrzuca na nas wszelkiego rodzaju doświadczenia i próby, aby nas zniszczyć, ale Bóg obraca je ku naszemu dobru. Są one dla nas szkołą, w której możemy zobaczyć swoją bezsilność i zależność od Boga. Tutaj możemy ćwiczyć i dojrzewać. Tutaj jest miejsce na pomyłki i na upadki. I jeżeli za każdym razem będziemy się z nich podnosić i próbować znowu, wtedy będziemy zwycięzcami. Te doświadczenia, dają nam siłę, aby żyć życiem, jakie Bóg dla nas przygotował i wypełnić cel, dla jakiego nas stworzył.
Will przechodząc przez rzekę, przewrócił się, a nie mając ani rąk, ani nóg, nie mógł sam wstać. Jest jednak Bóg na niebie, który dał mu siłę i Will podniósł się ze swojego upadku. Mógł iść dalej, ale … wpadł do wody. Nie chodzi o to, że się zmoczył. Ta woda była głęboka. Zaczął się topić. Ale Bóg go nie opuścił. Pokazał mu, że dał mu dar. Dar dzięki któremu, pomimo braku kończyn może pływać. Tak więc pomimo przeciwności losu, Will mógł wypłynąć na powierzchnię tego, w czym chciał zniszczyć go szatan i żyć ponad tym.
W doświadczeniach nie jesteśmy sami. Bóg obiecał: „Nie porzucę cię ani nie opuszczę” (Hbr 13,5 UBG), „A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. (…) A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28, 18–20 BW). Obiecał również, że nas wzmocni (Iz 41,10), że nie dopuści, aby przyszło na nas coś, z czym nie damy rady (1Kor 10,13), da nam Swoje wskazówki (Wj 4,15; Ps 32,8), Swoją mądrość (Jk 1,5), ponieważ On wie, jak to jest (zob. Hbr 4,15). On zna najlepsze podejście i co najważniejsze – On nas kocha.
Tak więc nie czekaj, ale poddaj się Bogu. Pozwól mu zamknąć się w kokonie i daj Mu się z niego wyprowadzić, na Jego sposób i przy użyciu Jego mocy. „On troszczy się o was” (1P 5,7 BP)!
Will po przejściach nad wodą postanawia nie tylko być z cyrkowcami, ale także zacząć brać czynny udział w przedstawieniach, mając swój własny „numer”: skacze z wysokości do wody, po czym się z niej wynurza. Przeistacza się z poczwarki w pięknego Motyla, którym chciał go uczynić Bóg! Ale nie dla swojej chwały! Na samym końcu filmu, podchodzi do grupy wielbicieli Willa matka z dzieckiem, które chodzi o kulach. Dla tego dziecka Will jest bohaterem. I my także, gdy zaczniemy żyć celem wyznaczonym nam przez Boga, zgodnie z Jego wolą, znajdziemy ludzi, którzy będą chcieli mieć to, co osiągnęliśmy my dzięki Bogu. Biblia mówi: „Tak niech wasza światłość świeci przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili waszego Ojca, który jest w niebie” (Mt 5,16 BW). Żadnej chwały dla nas – Chwała należy się tylko Bogu, bo to dzięki niemu stajemy się motylami!

Autor: Artur Szymczak

Oporne słuchanie

Krótkie doświadczenie o tym jak Bóg do nas mówi i spełnia swoje dzieło, mimo naszych opornych serc i uszu 🙂

Wersja Justynki
Wracaliśmy z Arturem z Gniezna. W pociągu naprzeciwko nas siedziała młoda dziewczyna. Zauważyłam, że czyta coś o Bogu, zmarłych, tajemnicach itp. Od razu przyszła mi myśl: Daj jej płytę (miałam w plecaku „Pragnienie wieków”). I cały czas myślałam, jak i kiedy jej tę płytkę dam.
Kiedy pociąg dojeżdżał do stacji, gdzie mieliśmy wysiadać, Artur ściągnął z półki bagażowej plecak i… od razu założył go na ramię. Myślę sobie – cóż, no nie będę teraz grzebać, nie tak miało być, sama miałam zabrać plecak, mąż mnie uprzedził. Hmmm, chyba jednak nie dam tej płyty (włączyło się kombinowanie – ale Bóg działał…)
Wyszliśmy z bagażami na korytarz, ale myśl z płytą nie dawała mi spokoju. I nagle Artur pyta:
– O czym tak myślisz?
– O płytach.
I więcej nie trzeba było – Artur momentalnie ściąga plecak, wyciąga płytę, wraca do tej dziewczyny i jej wręcza. Ucieszyła się, podziękowała.
Widzicie, Bóg mówił i do mnie i do Artura, ale oboje zignorowaliśmy ten głos. Jednak w połączeniu za JEGO działaniem, wola Boża została wykonana. Podsumowaliśmy to oboje: gdybyśmy od razu słuchali, Bóg miałby mniej do roboty w naszych opornych sercach 🙂

Wersja Artura
Jadąc pociągiem (z Gniezna do Poznania), w pewnym momencie zauważyłem, że dziewczyna naprzeciwko czyta jakieś modlitwy związane z Marią. Pomyślałem, że ma teraz swoje nabożeństwo i zacząłem zastanawiać się jak by tu do niej zagadać.
Myślałem o tym, że gdybym miał jakąś ulotkę, albo cokolwiek, to mógłbym jej wręczyć. Zastanawiałem się też, czy po prostu też nie zacząć czytać Biblii i być może nawiąże się wspólna rozmowa, a może po prostu zagadać do niej, nawiązując do jej religijności…
Nic nie wymyśliłem i podróż mijała. Kiedy już dojeżdżaliśmy do stacji, wstałem, aby zabrać nasze rzeczy i wziąłem plecak Justynki, walizkę i moją torbę. Wyszliśmy z Justynką na korytarz i widzę, że Justynka jest jakaś zamyślona. Kiedy zapytałem, o czym myśli, odpowiedziała, że o płytach. Niemal dostałem olśnienia. Szybko wyciągnąłem jeden zestaw (dwie płyty „Pragnienie wieków”) i zaczekałem przy wyjściu z pociągu na dziewczynę (była to ostatnia stacja pociągu) i zagadnąłem:
– Widziałem, że jest pani wierząca. Mam dla pani prezent. Książka audio o Jezusie. Miłego słuchania.
– Dziękuję. 🙂 Miłego dnia.
Tak jak podsumowała Justynka… gdybyśmy od razu posłuchali, co Bóg do nas mówi… ale się uczymy 🙂

„Tak jest z Moim słowem, które wychodzi z Moich ust: Nie wraca do Mnie puste, lecz wykonuje Moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem.” (Iz 55,11 BW)
Pozdrawiamy Justynka & Artur

Zaufaj Bogu

„Boże mój, któremu ufam”. Ps 91,2 (BW)

Pozdrowienia!

Jeżeli straciłeś swojego ukochanego… jeżeli twoje dziecko zbłądziło… jeżeli zmagasz się z dylematem rozwodu… jeżeli cierpisz na śmiertelną chorobę… jeżeli straciłeś swoją firmę lub zmagasz się z bezrobociem… jeżeli zostałeś źle potraktowany albo źle zrozumiany… jeżeli zostałeś sprzedany przez przyjaciół lub rodzinę… jeżeli jesteś unikany przez członków kościoła… albo jeżeli po prostu nie rozumiesz co dzieje się w twoim życiu i nie możesz tego rozwikłać. Musisz nauczyć się UFAĆ BOGU i przejść przez to razem z Nim!
Jeżeli jest coś w twoim życiu, czego po prostu nie jesteś w stanie przejść – Bóg chce, abyś wiedział, że On ma kontrolę. Jest On w stanie przeprowadzić cię przez każdą sytuację. On potrzebuje, abyś MU ZAUFAŁ, niezależnie od wszystkiego. Odkryłem, że nie zawsze jest to łatwe!
Kiedy jestem zakłopotany, zdezorientowany i sfrustrowany, to prawie zawsze spoglądam wstecz na życie Dawida i Józefa. Dawid został namaszczony, aby zostać następnym królem w Izraelu, jednak przez lata polowano na niego jak na dzikie zwierzę. Został zmuszony, aby żyć w odosobnieniu i ukryciu. Jednak Dawid UFAŁ Bogu. Nie rozumiał swojej sytuacji, ale UFAŁ. Nie tylko ufał, ale także przetrwał te sytuacje i ustabilizował wszystko, co mógł. Spójrz na Józefa. Sprzedany przez swoich braci do niewoli, wierny sługa Potyfara, sprzedany przez jego żonę, siedział teraz w więzieniu, a jednak UFAŁ Bogu. Nie tylko ufał Bogu, ale nadal żył zgodnie z Bożym planem dla jego życia pomimo dylematu, w jakim się znalazł. Józef starał się we wszystkim, co tylko było w zasięgu jego ręki. Wciąż powierzał wszystkie swoje drogi Bogu i zawsze patrzył na wskazówki Bożego prowadzenia. Są to zasady, które zapewniają nam bezpieczne wskazówki przez cały okres naszych problemów, niezależnie od dylematów, w jakich się znajdziemy.
Och, jak my wszyscy potrzebujemy umieścić Boga na właściwym Mu miejscu – jako SUWERENA nad tym wszystkim, co pojawia się w naszym życiu. Nic, absolutnie nic nie może dotknąć naszego życia bez ostatecznej Bożej zgody. Nawet jeżeli jest to LWIA JAMA czy PIEC OGNISTY, musimy ZAUFAĆ Bogu, jak nigdy wcześniej. Bóg nigdy nie marnuje bólu. On zawsze używa go dla naszego najlepszego dobra, jeżeli tylko Mu na to pozwolimy.
Jeżeli jesteś podobny do mnie, to odkryjesz, że najbardziej wzrastasz podczas doświadczenia, trudnego czasu i niesprawiedliwych okoliczności. Rzadko ktokolwiek z nas dojrzewa w naszym duchowym życiu, podczas słońca nosząc srebrne kapcie. Ze względu na to, kim jest Bóg, może On użyć naszych własnych błędów i upadków, ataków diabła, surowego potraktowania przez innych czy też światowej niesprawiedliwości, aby doprowadzić nas do głębszego w Nim ZAUFANIA. Możemy nie lubić okoliczności, w jakich obecnie się znajdujemy, ale możemy UFAĆ, że Bóg przeprowadzi nas przez to pomyślnie, tak samo, jak zrobił to z Dawidem i Józefem.
Jeżeli zechcesz, to rozważ przypadek Joba. Wytrwał z Bogiem i Bóg mu pobłogosławił. W mojej opinii, Job miał rozsądne podstawy do skargi! Przeszedł przez okropny czas. Stracił swoją rodzinę, swoją fortunę, swoje bydło i stał się boleśnie chory. To nie brzmi sprawiedliwie, nieprawdaż? Ale tu nie chodzi o sprawiedliwość. Tu chodzi o ZAUFANIE Bogu w ciemności. Chodzi o rozwijanie charakteru, niezależnie od okoliczności. Jest to uczenie się, aby oczekiwać na Boga, niezależnie od tego jak długo to trwa lub jak jest to ciężkie. Chodzi o uczenie się odpoczywania w Bogu, całkowicie i kompletnie. Chodzi o uczenie się życia ponad zniechęceniami i rozczarowaniami. Dlaczego? Ponieważ są to niezbędne kroki we wzroście, które jeżeli wiernie przejdziemy, zbudują głębiej trwające ZAUFANIE w naszym Bogu!
Tak, Job przeszedł przez straszny kryzys w swoim życiu, którego nikt nie mógł zrozumieć, tak samo, jak ty możesz zmagać się ze sobą. Jadnak jego przejścia sprowokowały w nim, aby POZNAŁ BOGA w sposób, który był zdumiewający i nasze krzyże mogą zrobić to samo dla nas. Słyszałem, że nazywają je chrztem cierpienia. Muszę przyznać, że nie lubię tej terminologii, kiedy odnosi się ona do mojego życia, a ty?
Tak więc za każdym razem, kiedy w twoim umyśle pojawi się: „Panie, dlaczego?”, to zatrzymaj się i powiedz: „Nieważne, Panie, nie musisz mi wyjaśniać. Nie wyjaśniłeś tego Dawidowi, Józefowi czy Jobowi, tak więc nie musisz mi tego wyjaśniać. Tak, cierpię teraz, ale wiem, że Ty jesteś DOBRY. Chcę zrozumieć, ale jeżeli wybierzesz, aby mi tego wszystkiego nie wyjaśnić, to ja, tak czy owak, kładę moje ZAUFANIE w Tobie”. My naprawdę nie musimy wszystkiego rozumieć. Chcielibyśmy! Jego drogi są niezbadane (Hi 9,10). Jego myśli, to nie myśli nasze. Jego drogi przewyższają nasze drogi (Iz 55,8–9).
Tak więc niech nasze ZAUFANIE w Bogu pomoże nam przepłynąć wszystkie mylące morza naszego życia. Jak?
Po pierwsze, musimy krańcowo i całkowicie ZAUFAĆ Bogu i poddać Mu wszystko, podążać tylko za Jego krokami i demonstrować Jego charakter dzięki Jego łasce. Nigdy nie oddając złem lub niesprawiedliwością, jaką otrzymujemy, co pokazuje przez nas, że w pełni polegamy na Jego boskim prowadzeniu.
Po drugie, musimy zdać sobie sprawę, że Bóg ma zamiar być z nami, skupiając swój wzrok na nas i szepcząc właściwe rzeczy do każdego z nas. Musimy ćwiczyć wiarę; wiarę, że Bóg jest z nami, aby pomóc nam podjąć właściwą decyzję na każdym kroku naszej drogi. To oznacza, że pokazujemy charakter Jezusa w naszym życiu podczas próby, a nie tylko wtedy kiedy nie przechodzimy przez doświadczenia.
Po trzecie, musimy wytrwać w każdej sytuacji i ustabilizować wszystko, co możemy, zgodnie z Jego Biblijnymi zasadami.
Po czwarte, musimy żyć zgodnie z Bożym planem dla naszego życia, pomimo dylematów, w jakich się znajdujemy. Musimy starać się, jak tylko możemy, w sprawach każdego dnia naszego życia, które są w zasięgu naszej ręki. Musimy poddać wszystkie nasze drogi Bogu. Każdą myśl, każde słowo, i każdy czyn musi być zgodny z Jego kierującymi sugestiami. Następnie tak jak Dawid, Józef i Job, cieszmy się, niezłomnie oczekując i oglądając Jego zbawienie od lub przez nasze okoliczności.
Tak więc za każdym razem, kiedy zaczynasz zastanawiać się dlaczego? Dlaczego? DLACZEGO? Za każdym razem, kiedy zaczynasz mówić, że jest niesprawiedliwe, Niesprawiedliwe, NIESPRAWIEDLIWE. Za każdym razem, kiedy zaczynasz mówić: o ja biedny, o ja Biedny, o ja BIEDNY. Po prostu przestań i powiedz: „Nieważne, Boże, UFAM CI CAŁKOWICIE!”

Ufający Mu
Jim i Sally

Artykuł ten jest e–mailem wysłanym do subskrybentów ELM. Jeżeli chcesz się zapisać wejdź tutaj.

Autor: Jim i Sally Hohnberger
Tłumaczenie: Artur Szymczak

Artykuł pochodzi z:
Empowered Living Ministries www.EmpoweredLivingMinistries.org
e–mail: office@EmpoweredLivingMinistries.org
telefon: +1 970–615–0046

Pocieszę cię

„Błogosławiony Bóg i Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy; Który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, abyśmy i my mogli pocieszać tych, którzy są w jakimkolwiek ucisku, taką pociechą, jaką sami jesteśmy pocieszani przez Boga”. 2 Kor (UBG)
Pozdrowienia!

Bill pije, Paula czyta powieści, Jack uprawia hazard, a w przypadku Susie chodzi o jej filmy. John ogląda pornografię, Barbara wybiera rozrzutne towarzystwo, dla Boba jest to jego siedzenie w fotelu podczas oglądania sportu, a dla Judy są to jej centra handlowe. Co ci uczęszczający do kościoła Chrześcijanie mają ze sobą wspólnego? Wszyscy posiadają fałszywe zrozumienie pocieszenia.
Wcześniej tego nie rozumiałem, ale teraz to do mnie dotarło. Wielu z nas robi pewne rzeczy dla tymczasowego „odczucia” pocieszenia. Zwykłem myśleć, że robimy te „rzeczy”, ponieważ zostaliśmy przez nie „złowieni”. I wierzę, że niektórzy dali się złowić, ale wielu po prostu jest uzależnionych od tymczasowego „odczucia” pocieszenia, jakie przynoszą te rzeczy.
Więc, gdzie ty odnajdujesz swoje pocieszenie? Czy jest to przejadanie się, niewłaściwe związki, narkotyki, popularność, dobra praca, czy może jest nim „Bóg wszelkiej pociechy”? Mój ojciec odnalazł swoje pocieszenie w tabace i zaprowadziło go to do wcześniejszego grobu. Co jest twoim substytutem dla prawdziwego pocieszenia, jakie oferuje ci Bóg?
Dlaczego poszukujemy pocieszenia w tych rzeczach? Czy dla uwolnienia od stresów, nacisków, terminów, niepokoju, zranienia i troski życia? Rozczarowania obfitują w życiu i Bóg często pozwala na te drogi niewygody i cierpienia, aby rozbudzić w nas naszą potrzebę Jego. Wie On, że świadomość naszych najgłębszych potrzeb często otwiera nasze życia na „Boga wszelkiej pociechy; Który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu”. (2 Kor 1,4 UBG)
Mój ojciec powiedział mi raz, że nie ma ateistów w okopach. Kiedy wróg naszych dusz zepchnie nas do rowu, bomby życia wybuchają wokół nas, a kule świstają nad naszymi głowami, wtedy dopiero jesteśmy chętni, aby „wszystko uznać za stratę”, abyśmy mogli „zyskać Chrystusa”. (Flp 3,8 UBG)
Wszystko, co mogę powiedzieć, to: „Chwała Bogu za okopy!” Ja właśnie wyszedłem z jednego. Tam na dole w dziurze, Bóg objawił mi mój fałszywy komfort. Tam w tej dziurze, Bóg mnie nie porzucił! Mój Zbawiciel, nie zapomniał o mnie! Nie zrobił tego w moim upadku ani w strapieniu.
Jezus zaszeptał do mnie:
„Jim, wyrysowałem cię na Moich dłoniach. Jim, jest dla Mnie niemożliwym, aby cię zapomnieć!”
Odpowiedziałem: „Ale Panie, nie jestem godzien Twojego ukojenia”.
„Nikt nigdy nie jest, Jim. Przyszedłem na ten świat po grzeszników, a nie po dobrych ludzi. Twoja niegodność jest twoją największą zasługą!”
„Fakt, że jesteś w dole, fatalnie się czując i zawiodłeś w najgorszy możliwy sposób, powoduje, że stoję z rozłożonymi ramionami i mówię: »Przyjdź«. Jestem „Bogiem, który pociesza tych, którzy są w depresji”. (2 Kor 7,6) Inni mogą cię zapomnieć, odrzucić cię, obrzucić cię błotem, zniesławić twoje imię i próbować cię zniszczyć, ale nie Ja! „Nie porzucę cię ani nie opuszczę. ŚMIAŁO więc możemy mówić: Pan jest moim POMOCNIKIEM, nie będę się lękał tego, co może mi uczynić człowiek”.
(Hbr 13,5–6)
Mocne, nieprawdaż?! To właśnie z tego powodu jestem Chrześcijaninem. Mój Bóg nie jest mściwym Bogiem. Mój Bóg nie szuka odpłaty, kiedy Go szukam i wyznaję. Inni mogą tacy być, ale oni po prostu nie ZNAJĄ BOGA. Bóg mówi do nas wszystkich: „Przyjdźcie do domu i pozwólcie Mi was pocieszyć”.
Więc w jaki sposób otrzymujemy to Niebiańskie Pocieszenie? Po prostu musimy je wziąć! Boże Pocieszenie jest oferowane nieustannie i obficie, ale jeżeli go nie zaakceptujesz, to nie będziesz go posiadać.
Boże pocieszenie nie przychodzi do nas w jakiś tajemniczy czy też samowolny sposób. Mieszkający w nas Pocieszyciel „przynosi na naszą pamięć” pocieszające rzeczy dotyczące naszego Pana i jeżeli im uwierzymy, to zostaniemy przez nie pocieszeni.
Kiedy byłem w moim okopie, Bóg przypominał mi takie teksty jak: „Tylko w Bogu szukaj spokoju, duszo moja, od Niego bowiem pochodzi cała moja nadzieja. Tylko On jest moją opoką i moim wybawieniem, On moją twierdzą, tak iż się nie zachwieję” (Ps 62,6–7 BP). Innymi słowy, przez wiarę w Boże Słowo, mogę oczekiwać, że Bóg mnie obroni, moje zbawienie jest w Nim pewne. Pismo jasno mówi: „Według wiary waszej niech się wam stanie” (Mt 9,29 BW). Moją odpowiedzialnością jest wierzyć, Ufać, a następnie Odpoczywać w Panu moje Zbawienia. „On będzie walczył za mnie” (Wj 14,14). Nie potrzebuję żadnych fałszywych substytutów. Mam oryginał. Potrzebuję tylko wierzyć, a potem podążać.
Wiele razy, kiedy wróg strzelał do mnie, Bóg przywodził mi na pamięć werset lub cały hymn. Następnie powtarzałem w moim umyśle tę pieśń obietnicy i WIERZYŁEM, że Bóg działał w moim życiu, a wtedy przychodził spokój i wielbiłem Boga za doświadczenie mojej wiary, które sprawuje cierpliwość (Rz 5,3). Wszystkie doświadczenia, niezależnie od ich natury, uczą nas zależności od „Boga wszelkiej pociechy”. Tak więc niech twoja obecna próba wykona doskonałą pracę, zaprowadzając cię do pełnego poddania Bogu wszelkiej pociechy.
Przy innej okazji, kiedy wydarzenia sprawiają, że moja perspektywa jest naprawdę niewyraźna, Bóg przywoływał na moje myśli przykłady przeszłych Boskich ratunków. Jednym z takich przykładów dotyczył pożaru lasu, który zagrażał naszemu domu i posiadłości. Nie było absolutnie niczego, co człowiek mógł uczynić, aby uratować nasze drogocenne Miejsce Odpoczynku! To w najmroczniejszym momencie, Bóg powiedział: „ANI KROKU DALEJ!” Przekierował ogień obok nas i nad nami. Bóg przypomniał mi, że kochał mnie wtedy i wciąż mnie kocha.
– Ale Panie, zawiodłem Cię!
„Jim, jak wiele razy, kiedy twój dzieci dorastały, przekroczyły linię? Czy kiedykolwiek opuściłeś je? Czy kiedykolwiek byś je opuścił?”
– Nie Panie, Nigdy! – krzyknąłem.
„Tak i ja nigdy cię nie opuszczę. Kiedy mnie najbardziej potrzebujesz, jestem tam dla ciebie. Jestem twój zawsze i na zawsze”.
JEŻELI otrzymamy tego typu szepty od Boga w prostej wierze, znowu i znowu, wtedy jesteśmy pocieszeni, ale JEŻELI ODRZUCIMY, aby SŁUCHAĆ głosu Pocieszyciela przez Jego Słowo albo nasze sumienie i w zamian wybierzemy, aby słuchać głosu zniechęcenia lub rozpaczy, to żadne pocieszenie nie wejdzie do naszej duszy.
Aby Boskie Pocieszenie, stało się naszym, musimy WIERZYĆ–UFAĆ, a następnie ODPOCZĄĆ w Jego trwałej Obecności. Musimy to powtarzać, aż stanie się to nawykiem, a nasz nawyk uformuje nasz nowy charakter.
Niewiara i nic innego, jest podstawą wszelkiego naszego braku pocieszenia! Lekarstwo na niewiarę jest proste. Musimy uporządkować nasz umysł, aby wierzyć w każde jedno słowo pocieszenia, jakie Bóg kiedykolwiek wypowiedział, i musimy bezwzględnie odrzucić słuchanie jakichkolwiek niepocieszających słów wypowiadanych przez nasze własne serce, okoliczności, czy też przez diabła i jego agentów. Musimy nastawić się na WIARĘ–ZAUFANIE i ODPOCZYNEK, ponieważ kiedy wszystko wokół nas wariuje, nie zawsze jest łatwo wierzyć Bożemu Słowu pocieszenia. Musimy użyć w tej sprawie naszej woli, aby stać się Bosko Pocieszonymi. Musimy wybrać, aby być pocieszonymi!
Ktokolwiek zaadoptuje to życie wiary na ciągłych zasadach, prędzej czy później, wejdzie w błogosławiony stan Boskiego Pocieszenia.

W Jego Pocieszeniu,
Jim

Artykuł ten jest e–mailem wysłanym do subskrybentów ELM. Jeżeli chcesz się zapisać wejdź tutaj.

Autor: Jim i Sally Hohnberger
Tłumaczenie: Artur Szymczak

Artykuł pochodzi z:
Empowered Living Ministries www.EmpoweredLivingMinistries.org
e–mail: office@EmpoweredLivingMinistries.org
telefon: +1 970–615–0046